Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czecho z miasta Bielsko-Biała. Przejechałem z bikestats.pl 16353.92 km w tym 1871.20 w terenie. Przed rejestracją na tym portalu przejechałem 15363 km (w latach 2003-2008). Jeżdżę z prędkością średnią 17.49 km/h.
o mnie
moi znajomi(21)
moje rowery:
Kelly's Magic (aktualny)
Kelly's Quartz (poprzedni)

Sezon 2014
baton rowerowy bikestats.pl Sezony 2009-2013
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

zaliczgmine.pl

button stats zaliczgmine.pl
free counters
Dane wyjazdu:
115.80 km 9.80 km teren
06:55 h 16.74 km/h:
Maks. pr.:53.18 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Hala Kupczykowa i Hala Boracza

Środa, 17 sierpnia 2011 · dodano: 17.08.2011 | Komentarze 8

Prognozy pogody były bardzo optymistyczne, wstałem więc przed świtem i ruszyłem w trasę. Cel to Hala Kupczykowa i Hala Boracza. Z bikeblogu Jeremiksa (polecam) wyłapuję nieznane mi „perełki” Beskidu Żywieckiego i tak właśnie było z Halą Kupczykową. Zaczęło się z problemami, z powodu budowy obwodnicy poniszczyli mi boczne drogi którymi przejeżdżałem do Wilkowic. Jakoś nimi przejechałem, ale trochę się ubłociłem. Przed Buczkowicami sfotografowałem słoneczko i zaraz schowało się za mgły.

Kto rano wstaje ... © czecho

Przez długi okres jechałem we mgle, widząc błękitne niebo tylko na szczytach większych górek i zatapiając się w niej na zjazdach. Za Lipową rozpogodziło się już na dobre i w blasku słoneczka skierowałem się do Węgierskiej Górki. Przy kładce przez rzekę, z drugiej strony, zobaczyłem coś nowego i oczywiście musiałem to zbadać. Nie ma oznaczeń, że to dla rowerów, więc chyba dla pieszych, ale i tak się przyda. Ostatnio gdy chciałem się dostać do „Waligóry” to targałem rower wąską ścieżką na wprost tego zbocza.

Co tam widać na drugim brzegu? © czecho

Nowość widziana z dołu. © czecho

Nowość widziana z góry. © czecho

Z Węgierskiej Górki skierowałem się na Żabnice, skąd w pierwszej kolejności zacząłem podjazd na Halę Kupczykową. Ponieważ, jak wiadomo, bez aparatu się nie ruszam i robię dużo zdjęć, a droga wiodła wzdłuż pięknego górskiego potoku to chyba nigdy bym tam nie dojechał :), robiąc co chwilę fotki. Postanowiłem więc wyjechać bez postojów a zdjęcia robić w drodze powrotne, rezygnując z przyjemności szybkiego zjazdu. Poniżej zamieściłem jednak zdjęcia od dołu do góry żeby się lepiej oglądało. Podjazd nie był trudny, był fragment bardziej stromy ale zaraz za nim, chyba w nagrodę, było nawet w dół.

Górski potoczek. © czecho

Górski potoczek. © czecho

Droga na Halę Kupczykową. © czecho

Droga na Halę Kupczykową. © czecho

Górski potoczek. © czecho

Górski potoczek. © czecho

Podjazd na Halę Kupczykową. © czecho

Prawie u celu. © czecho

Tutaj zawróciłem. © czecho

Beskidzki widoczek. © czecho

Beskidzki widoczek. © czecho

Po zjechaniu z powrotem do Żabnicy przyszedł czas na Halę Boraczą. W weekendy zapewne panuje tutaj okropny tłok, ale w środku tygodnia nie było tak źle. Trochę turystów pieszych, jeden kolarz i kilka samochodów pod schroniskiem. Tym razem robiłem zdjęcia przy podjeździe, zostawiając sobie radość szybkiego zjazdu.

Początek. © czecho

Górski potoczek. © czecho

Jedziemy dalej. © czecho

Górski potoczek. © czecho

Tu już jest bardziej stromo. © czecho

Asfalt się skończyl ale do schroniska już niedaleko. © czecho

Schronisko na Hali Boraczej. © czecho

Beskidzki widoczek. © czecho

Stąd przyjechałem. © czecho

Tam mogłem pojechać, ale mi się nie chciało :) © czecho

Przy schronisku posiedziałem około godziny a po zjeździe do krzyżówki wybrałem się jeszcze środkową drogą. Ujechałem nią trochę ponad kilometr i zawróciłem, ale i tak widziałem kilka ciekawych rzeczy. Sprawdziłem pogodę z kamienia (zdjęcia poniżej). Kamień spadł mi z serca :), bo okazało się, zgodnie z instrukcją, że nie pada ani deszcz ani śnieg, nie ma mgły i do tego nie wieje wiatr :)

Góralska stacja pogody. © czecho

Instrukcja obsługi. © czecho

Super chata. Niestety zajęta (powiększenie w kółeczku). © czecho

Wracałem tą samą drogą, tylko do Słotwiny, skąd zjechałem przez Łodygowice nad J. Żywieckie. Zjadłem obiad w knajpce i posiedziałem trochę nad wodą. Powrót do domu najkrótszą drogą przez Wilkowice.


Komentarze
robd
| 08:36 niedziela, 28 sierpnia 2011 | linkuj No, dawno nie komentowałem, to nadrabiam zaległości.
Świetna trasa, kapitalne fotki. Stacja pogody rulez!
angelino
| 19:41 środa, 24 sierpnia 2011 | linkuj rzeczywiście, trasa piękna, zdjęcia inspirują, pewnie kilka osób tam wyruszy ...
shem
| 16:07 poniedziałek, 22 sierpnia 2011 | linkuj Pierwszorzędne zdjęcia strumyków :-)
Nefre
| 20:25 piątek, 19 sierpnia 2011 | linkuj Super relacja- zdjęcia potoku super:))))) Domek dla ptaków rewelacja - bardzo oryginalny, prognoza pogody- genialna:)))))
Kajman
| 05:36 czwartek, 18 sierpnia 2011 | linkuj Piękna trasa:)
Prognoza pogody najlepsza jaką widziałem:)
jeremiks
| 21:29 środa, 17 sierpnia 2011 | linkuj Wielkie gratki :)) Super dystans, do tego Hale Kupczykowa i Boracza zaliczone... Jak zawsze super fotki. Pozdrówka :)
Jezio
| 21:21 środa, 17 sierpnia 2011 | linkuj Fajne miejscówki , zdjęcia pierwsza klasa. Bywałem tam na butach czas na zmiany
funio
| 20:59 środa, 17 sierpnia 2011 | linkuj Piękne te nasze Beskidy:))
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa serwa
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]